PiS chce zakazać giełd kryptowalut w Polsce. Fogiel potwierdza, a w tle wraca Zondacrypto
Radosław Fogiel powiedział wprost, że propozycją PiS jest zakaz funkcjonowania giełd kryptowalut w Polsce. Projekt nie zabrania jednak Polakom posiadania bitcoina. Uderza w firmy świadczące usługi krypto i przewiduje za to nawet 10 lat więzienia.
Nie chodzi o zakaz trzymania BTC na portfelu. Projekt PiS zakłada delegalizację prowadzenia w Polsce działalności w zakresie kryptoaktywów, w tym giełd, kantorów, emisji i części usług opisanych w unijnym MiCA. Za naruszenie zakazu groziłoby od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, a przy mieniu wielkiej wartości od roku do 10 lat. Projekt jest dopiero propozycją ustawową i nie obowiązuje.
Co dokładnie powiedział Radosław Fogiel?
26 sierpnia 2026 r., podczas programu „Poranne Rozmowy Zero”, poseł PiS Radosław Fogiel odniósł się do sprawy Zondacrypto i zarzutów dotyczących relacji giełdy z osobami oraz środowiskami kojarzonymi z prawicą.
Fogiel przekonywał jednocześnie, że nagłaśnianie domniemanych powiązań politycznych wokół Zondacrypto jest próbą „uwikłania prawej strony”. Zakaz giełd został więc przedstawiony nie tylko jako pomysł regulacyjny, lecz również jako argument obronny. Skoro partia chce wyeliminować taki biznes z Polski, to według tej narracji nie może działać w jego interesie.
To stanowisko nie pojawiło się jednak dopiero dziś. Już 28 kwietnia 2026 r. Jarosław Kaczyński mówił, że jest „zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut” i poprze taką ustawę. Kilkanaście dni później projekt trafił do Sejmu.
Co naprawdę zakłada projekt PiS?
Projekt został wniesiony 11 maja 2026 r. przez grupę posłów PiS. Przedstawicielem wnioskodawców został Zbigniew Kuźmiuk. Wbrew politycznym skrótom projekt nie przewiduje konfiskowania prywatnych portfeli ani karania za samo posiadanie bitcoina, etheru czy stablecoinów.
| Obszar | Co proponuje projekt? |
|---|---|
| Posiadanie BTC | Nie jest wprost zakazane. Projekt koncentruje się na prowadzeniu działalności i świadczeniu usług. |
| Giełdy i kantory | Zakaz działalności w Polsce w zakresie kryptoaktywów objętym projektem. |
| Emisja i oferta tokenów | Projekt obejmuje m.in. emisję, ofertę publiczną oraz dopuszczanie kryptoaktywów do obrotu. |
| Kara podstawowa | Od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. |
| Mienie wielkiej wartości | Od roku do 10 lat pozbawienia wolności. |
| Blokady | Projekt przewiduje mechanizmy blokowania rachunków oraz dostępu do domen wykorzystywanych do zakazanej działalności. |
| Wygaszenie biznesu | Dwa miesiące na zakończenie działalności i rozliczenie się z klientami. |
„Zakaz kryptowalut” to polityczny skrót. Z treści projektu wynika przede wszystkim zakaz prowadzenia działalności kryptoaktywowej. Dla użytkownika końcowego oznaczałoby to utrudniony dostęp do lokalnych usług, ale nie automatyczną nielegalność prywatnego portfela czy samego protokołu Bitcoin.
Od walki z „nadregulacją” do 10 lat więzienia
Największy problem z propozycją PiS nie polega wyłącznie na jej surowości. Chodzi również o brak spójności z argumentami, które wcześniej ta sama strona przedstawiała w debacie nad rządową ustawą o rynku kryptoaktywów.
Prezydent Karol Nawrocki trzykrotnie odmówił podpisania kolejnych wersji ustawy o rynku kryptoaktywów. Po raz pierwszy zrobił to 1 grudnia 2025 r., a po raz trzeci 11 czerwca 2026 r. Pałac Prezydencki uzasadniał sprzeciw m.in. nadmiernymi kosztami, szerokimi uprawnieniami nadzorcy i niewystarczającym uwzględnieniem proponowanych poprawek. Sam prezydent podkreślał jednak, że jest zwolennikiem regulacji rynku, a nie jego likwidacji.
Tymczasem projekt posłów PiS idzie znacznie dalej niż krytykowana ustawa rządowa: zamiast zmniejszenia opłat lub ograniczenia kompetencji KNF proponuje zakaz działalności i sankcje karne.
Krytyka rządowego projektu jako zbyt restrykcyjnego i kosztownego dla firm.
Zapowiedź całkowitego zakazu ze strony Jarosława Kaczyńskiego.
Delegalizacja usług i kary sięgające 10 lat pozbawienia wolności.
Nie wszyscy w PiS poparli ten kierunek. Mateusz Morawiecki nie podpisał projektu i publicznie sprzeciwił się całkowitemu zakazowi. Mówił, że partia nie powinna przechodzić „od bandy do bandy”, czyli od pełnej deregulacji do całkowitego zakazu. Jego zdaniem powinna szukać modelu regulacyjnego zbliżonego do rozwiązań europejskich lub amerykańskich.
Dlaczego temat wrócił właśnie teraz? W tle Zondacrypto
Wypowiedź Fogla padła dzień po opublikowaniu przez Prokuraturę Krajową oświadczenia dotyczącego śledztwa w sprawie Zondacrypto. Postępowanie obejmuje m.in. sytuację klientów giełdy, przepływy finansowe i możliwe powiązania z osobami lub podmiotami ze świata polityki. Samo prowadzenie śledztwa nie przesądza jednak odpowiedzialności żadnej z wymienianych publicznie osób.
Równolegle media opisały domniemany prezent dla prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Chodzi o zegarek Patek Philippe o wartości około 40 tys. euro, który według ustaleń dziennikarskich miał pochodzić od prezesa Zondacrypto Przemysława Krala. Piesiewicz zaprzeczył przedstawionej wersji i utrzymuje, że za zegarek zapłacił gotówką. To ważne zastrzeżenie, ponieważ doniesienia medialne nie są prawomocnym rozstrzygnięciem sądu.
Premier Donald Tusk wykorzystał te ustalenia do politycznego ataku na PiS i prezydenta. Napisał na X, że teraz wiadomo, dlaczego blokowali ustawę o kryptowalutach, po czym wymienił „zegarki za 40 tysięcy euro”, media, imprezy wyborcze i fundacje prawicowych polityków. To ocena polityczna premiera, a nie ustalenie organu procesowego.
Faktem jest istnienie projektu zakazu, kolejne weta do ustawy o rynku kryptoaktywów oraz trwające śledztwo dotyczące Zondacrypto. Przedmiotem sporu i postępowania pozostają motywacje polityków, charakter ich kontaktów z przedstawicielami giełdy oraz ewentualna odpowiedzialność konkretnych osób.
Oś wydarzeń: jak Polska doszła do propozycji zakazu
Prezydent Karol Nawrocki po raz pierwszy wetuje ustawę o rynku kryptoaktywów.
Jarosław Kaczyński deklaruje poparcie dla całkowitego zakazu kryptowalut.
Grupa posłów PiS wnosi projekt zakazujący działalności w zakresie kryptoaktywów.
Prezydent po raz trzeci wetuje ustawę o rynku kryptoaktywów, deklarując jednocześnie poparcie dla regulacji rynku.
Kończy się polski okres przejściowy dla dotychczasowych podmiotów działających na podstawie wpisu do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych.
Prokuratura publikuje komunikat o śledztwie, a Fogiel ponownie przedstawia zakaz giełd jako oficjalną propozycję PiS.
Czy Polska w ogóle może zakazać giełd kryptowalut?
Wprowadzenie prostego, krajowego zakazu byłoby bardzo trudne do pogodzenia z unijnym rozporządzeniem MiCA. MiCA tworzy wspólny rynek dla licencjonowanych dostawców usług w zakresie kryptoaktywów, czyli CASP. Firma, która uzyska zezwolenie w jednym państwie UE, może po spełnieniu procedur świadczyć usługi również klientom w innych państwach członkowskich.
Polska może ustanawiać krajowe sankcje, wskazać właściwy organ nadzoru oraz zwalczać działalność bez zezwolenia. Znacznie trudniej byłoby jej natomiast całkowicie zablokować usługę, którą podmiot legalnie świadczy na podstawie unijnego paszportu MiCA. Taki zakaz mógłby zostać zakwestionowany jako sprzeczny z prawem UE i swobodą świadczenia usług.
To nie oznacza, że wszystkie giełdy mogą działać bez ograniczeń. Platforma obsługująca Polaków musi mieć odpowiednią podstawę prawną, przede wszystkim zezwolenie CASP lub prawo działania w odpowiednim okresie przejściowym. Użytkownik powinien sprawdzać konkretną spółkę i jej licencję, a nie kierować się wyłącznie polską wersją strony czy popularnością marki.
Więcej o tym, jak sprawdzać status giełdy i licencję CASP, opisaliśmy w naszym zestawieniu: giełdy z licencją MiCA dostępne dla Polaków.
Co zakaz oznaczałby w praktyce dla Polaków?
Zakaz krajowej działalności nie wyłączy sieci Bitcoin, nie usunie aplikacji portfelowych i nie sprawi, że aktywa cyfrowe znikną. Najbardziej prawdopodobnym skutkiem byłoby przeniesienie aktywności użytkowników do podmiotów działających z innych państw albo, w gorszym wariancie, do usług bez odpowiedniej licencji.
- Polskie firmy straciłyby rynek, a miejsca pracy, opłaty i podatki przeniosłyby się za granicę.
- Państwo miałoby mniejszy bezpośredni wpływ na lokalnych operatorów i mniej narzędzi do szybkiej interwencji.
- Użytkownicy nadal kupowaliby krypto, ale częściej przez zagraniczne platformy, DeFi lub rynek bezpośredni.
- Wymuszone zamknięcie w dwa miesiące mogłoby wywołać chaos operacyjny i zwiększyć ryzyko problemów z wypłatami.
- Przestępcy nie zniknęliby wraz z legalnymi firmami; mogliby przenieść działalność poza zasięg polskich instytucji.
Zondacrypto działało poprzez podmiot licencjonowany poza Polską. Krajowy zakaz prowadzenia giełdy w Polsce nie rozwiązuje więc automatycznie problemu platform zagranicznych. Bez współpracy europejskiej, egzekwowania MiCA i sprawnego nadzoru może jedynie wypchnąć rynek jeszcze dalej poza bezpośredni zasięg polskich organów.
Stan prawny na 26 sierpnia 2026 r.
Propozycja PiS pozostaje projektem w Sejmie. Samo jej złożenie nie zmienia prawa.
Unijne rozporządzenie reguluje licencjonowanie i transgraniczne świadczenie usług CASP.
Doniesienia wokół Zondacrypto i politycznych relacji nie są prawomocnymi wyrokami.
Po zakończeniu polskiego okresu przejściowego 1 lipca 2026 r. dotychczasowy wpis do krajowego rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych nie wystarcza już do kontynuowania działalności na dawnych zasadach. Nie oznacza to jednak, że każda giełda dostępna z Polski działa nielegalnie. Podmioty posiadające zezwolenie CASP w innym państwie UE mogą korzystać z mechanizmu paszportowania przewidzianego w MiCA.
Wnioski: więcej polityki niż realnej ochrony klientów
Radosław Fogiel nie ogłosił nowej polityki. Potwierdził linię zapowiedzianą przez Jarosława Kaczyńskiego i zapisaną w majowym projekcie: zakazać działalności giełd i innych firm krypto w Polsce, choć nie zakazywać samego posiadania tokenów.
Problem polega na tym, że ten pomysł nie odpowiada na najważniejsze pytanie ujawnione przez sprawę Zondacrypto: jak skutecznie nadzorować firmy obsługujące polskich klientów, reagować na problemy z wypłatami i chronić użytkowników, gdy operator formalnie działa w innym kraju?
Delegalizacja krajowych firm może wyglądać efektownie w politycznym nagłówku, lecz technologii nie da się wyłączyć ustawą. Bez spójnych regulacji i współpracy w ramach UE kapitał oraz użytkownicy przeniosą się za granicę. Państwo straci część kontroli, a ryzyko po stronie klientów wcale nie musi się zmniejszyć.
FAQ: zakaz giełd kryptowalut w Polsce
Czy PiS chce zakazać posiadania bitcoina?
Nie wynika to z opisanego projektu. Propozycja dotyczy przede wszystkim prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów i świadczenia usług, a nie samego przechowywania BTC na prywatnym portfelu.
Czy za handel kryptowalutami grozi dziś 10 lat więzienia?
Nie. Sankcje do 10 lat znajdują się w projekcie ustawy i nie obowiązują. Dotyczą proponowanego przestępstwa prowadzenia zakazanej działalności, a nie zwykłego inwestora kupującego kryptowaluty na własny rachunek.
Czy giełdy kryptowalut są obecnie nielegalne w Polsce?
Nie można tego ująć tak szeroko. Liczy się status prawny konkretnego operatora. Licencjonowany w UE dostawca CASP może świadczyć usługi transgranicznie zgodnie z MiCA, natomiast dawny polski wpis do rejestru walut wirtualnych po zakończeniu okresu przejściowego nie daje automatycznie prawa do dalszego działania.
Czy Polska może zablokować zagraniczną giełdę?
Organy mogą reagować na działalność bez zezwolenia, oszustwa i naruszenia prawa. Całkowity zakaz wobec prawidłowo licencjonowanego dostawcy z UE budziłby jednak poważne wątpliwości w świetle MiCA i zasad wspólnego rynku.
Czy projekt PiS już wszedł w życie?
Nie. Na 26 sierpnia 2026 r. pozostaje projektem wniesionym do Sejmu. Nie wywołuje jeszcze skutków prawnych dla inwestorów ani firm.
- Poranne Rozmowy Zero: rozmowa z Radosławem Foglem, 26.08.2026
- Sejm RP: wykaz wniesionych projektów ustaw
- Prokuratura Krajowa: oświadczenie dotyczące śledztwa Zondacrypto, 25.08.2026
- Prezydent RP: informacja o wecie do ustawy o rynku kryptoaktywów, 11.06.2026
- PAP: wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z 28.04.2026
- EUR-Lex: rozporządzenie MiCA (UE) 2023/1114
Materiał ma charakter informacyjny i publicystyczny. Nie stanowi porady prawnej ani inwestycyjnej. Wątki będące przedmiotem śledztwa opisano z zachowaniem domniemania niewinności; zarzuty i doniesienia medialne nie są równoznaczne z prawomocnym stwierdzeniem winy.
